Przepyszna zupa-krem z marchwi

Mam dzisiaj dla Was propozycję prostego i baaardzo smacznego obiadu. Przepis dostałam ponad rok temu od Marty – mojej koleżanki ze studiów, która jest tu z moimi Gwiazdkami od samiuteńkiego początku. Marta to taki dobry duch Gwiazdek, a jej pozytywną energię czuć nawet na odległość. W zamian za przepis na sernik z wiśniami (znajdziesz go TU), który podobno pobił nawet najlepszy sernik teściowej, Marta podesłała mi swój pomysł na zupę-krem z marchwi. Zupa jest po prostu genialna! Aksamitna w smaku, a jednocześnie z wyczuwalną nutą orientu…pyszna po prostu. Odkąd mam przepis, robiłam ją z 20, może nawet 30 razy i co najważniejsze: smakuje Dziedzicowi Juliuszowi. A Dziedzicowi Juliuszowi nie dogodzisz byle czym, także teeeen…

Lecimy z tym przepisem!

SKŁADNIKI

2 łyżki masła

2 łyżki oliwy z oliwek

2 cebule

4 ząbki czosnku

8-9 małych ziemniaków

około 10 marchewek (wiecie, ciężko określić dokładną ilość, bo marchewki bywają różne: jedne są maleńkie, drugie z kolei wielgachne, ale po kilku razach jak zrobicie zupę będziecie mniej więcej wiedzieli jaka ilość jest najlepsza)

2-2,5  litra bulionu warzywnego

2 łyżeczki kurkumy

1 łyżeczka curry

400 ml śmietanki 30%

DO DEKORACJI (kilka różnych opcji):

OPCJA 1:  kiełki rzodkiewki w połączeniu z pestkami dyni (lub słonecznika) i serem feta

OPCJA 2: groszek ptysiowy

OPCJA 3: bułka (pokrojona  w małe sześciany i podsmażona na maśle lub oliwie na patelni)

OPCJA 4: kleks gęstej śmietany i na przykład natka pietruszki

A teraz wykon.

Ja zaczynam oczywiście od nastawienia bulionu. Wrzucam całą włoszczyznę, do tego 3-4 liście laurowe, 5 bobków ziela angielskiego i gotuję pod przykryciem około 2 godzin.  Możliwe jest również użycie gotowego bulionu w kostce (wybór pozostawiam Wam).

Kiedy wywar będzie już gotowy, możemy zacząć działać.

Marchewki oraz ziemniaki kroimy w kostkę albo talarki.

 

Będziemy potrzebowali jeszcze jednego dużego garnka. W nim na maśle i oliwie przesmażamy cebulkę i czosnek (na wolnym ogniu aż się zeszklą).

 

Dorzucamy pokrojoną w kostkę albo talarki marchewkę, a następnie ziemniaki. Przesmażamy wszystkie warzywa kilkanaście minut.

 

Całość zalewamy samym bulionem (bez warzyw, przypraw itd., musisz wcześniej go przecedzić, albo uważać przy przelewaniu z jednego garnka do drugiego), teraz dodajemy kurkumę, curry, trochę soli i pieprzu. Ja dodaję jeszcze marchewki, jedną pietruszkę i kawałek selera z wywaru. Całość gotujemy około godziny.

 

Następnie używamy blendera, żeby wszystko razem zmiksować. Na koniec dodajemy śmietankę. Na przykład taką:

No i teraz musicie sprawdzić czy konsystencja Wam odpowiada. Jeśli krem jest troche za gęsty, można dodać odrobinę przegotowanej wcześniej wody.

Na koniec dekorujemy. Kto jak lubi. Julek na przykład je sam krem, bez żadnych dodatków. Marcel uwielbia ten krem z groszkiem ptysiowym albo z podsmażonymi kawałkami bułki. My z Adamem uwielbiamy wersję z fetą, kiełkami rzodkiewki i podprażonymi na patelni pestkami dyni.

Wygląda nieźle, prawda?

A smakuje jeszcze lepiej.

Spróbujcie koniecznie

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

21 − = 14