O tym jaki znaleźliśmy sposób, żeby zachować nasze wakacyjne wspomnienia

Tak sobie siedzieliśmy wczoraj z Marcyniem podczas Julkowej drzemki i się nudziliśmy. Najpierw poczytaliśmy sobie książkę (której recenzję zresztą niedługo Wam wrzucę), potem Marcel poprosił, żeby przepytać go z flag (to jest nasz ostatni hicior, a dla mnie wstyd zarazem, bo wstydzić się muszę, że dziecko moje jeszcze-nie-sześcioletnie zna flagi wszystkich państw, a ja nie wiem czy z połowę, no dobra…chociaż z jedną trzecią kojarzę – masakra przez duże M, mówię Wam, wstyd jak beret), a jak skończyliśmy, to przypomniało się nam, że przecież przywieźliśmy znad morza piasek i kilka innych drobiazgów i że fajnie by było zrobić z nich coś na miarę SŁOIKA WSPOMNIEŃ czy czegoś podobnego. Jak pomyśleliśmy, tak też uczyniliśmy z drzemki Julkowej wciąż trwającej korzystając.

W pierwszej chwili wpadłam na pomysł, że użyjemy do tego dużego słoja z Pepco (wiecie, tego wielkiego, który świetnie sprawdza się do przechowywania ciasteczek albo pierników w czasie świąt. Rzucają go w Pepco ze 2-3 razy do roku), ale trzymam w nim teraz foremki do ciastek i pierników i szkoda mi było tak po prostu wszystko z niego wywalać, nie mając innego pomysłu na ich przechowywanie. Dlatego użyliśmy nie słoika, a wazonu. Mojego ulubionego, balkonowego wazonu do kwiatów. I powiem Wam, że nawet się nie spodziewałam, że to wszystko tak ładnie nam wyjdzie.

Ale po kolei.

Tu są rzeczy, które przywieźliśmy znad morza, czyli piasek, muszelki, roślinki, rozgwiazdy, szyszki, bursztyny, kamyki. Część z tych rzeczy znaleźliśmy sami, część kupiliśmy na straganach. Tak naprawdę gdziekolwiek byście nie byli na wakacjach, z każdego miejsca na Ziemi można „coś” przywieźć i zrobić taki pamiątkowy słój.

 

 

Na samym dole słoja/wazonu położyliśmy nadmorskie roślinki:

 

 

Roślinki zasypaliśmy piaskiem (specjalnie przywiezionym z plaży znad morza w Ustroniu Morskim):

 

Potem Marcynio układał na piasku bursztyny:

 

 

Następne były szyszki:

 

 

Potem przyszła kolej na całą resztę: rozgwiazdy, muszelki, kamyki:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I niby mieliśmy już piękny słój, ale wciąż zostawało nam sporo muszelek. Dlatego wpadłam na pomysł, żeby dokleić je do słoika pistoletem do klejenia na ciepło (kupiłam go kiedyś w Lidlu). Takie rzeczy przyklejone pistoletem, łatwo się potem odrywa. I to bez żadnych zniszczeń po drodze.

 

 

 

Powiem Wam w sekrecie, że kupa śmiechu była przy robieniu tego naszego SŁOJA WSPOMNIEŃ. Marcel co chwilę słuchał muszelek, podstawiał mi je do ucha, przypominał mi np. że szyszki znaleźliśmy niedaleko samochodu Watomana, u którego kupowaliśmy codziennie przepyszną watę cukrową o smaku coli albo gumy balonowej. To była naprawdę świetna zabawa dla nas dwojga. Polecamy z całego serca.

No i sam efekt dał radę. Mamy teraz piękną ozdobę na balkonie.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *