„Mała encyklopedia domowych potworów” wydawnictwa Nasza Księgarnia

Zastanawialiście się kiedyś co albo kto sprawia, że czasami „wychodzicie z siebie”, narzekacie już od rana, potykacie się o różne przedmioty w domu, przewracacie się, gubicie ważne dla Was przedmioty, wrzeszczycie zupełnie bez powodu, pochłaniacie ogromne ilości słodyczy, nie możecie podjąć żadnej decyzji, lenicie się na kanapie cały dzień, czujecie niepohamowaną potrzebę, żeby wypaplać jakiś sekrecik, albo pracujecie non stop zapominając o ważnych rzeczach? Ha! No właśnie! Ja też żyłam w słodkiej nieświadomości nie rozumiejąc wielu zjawisk i sytuacji, które mają miejsce w naszym domu. Zazwyczaj myślałam, że to wina moja, dzieci albo męża. Ale, Kochani, nic bardziej mylnego! My już poznaliśmy winowajców 🙂 To nikt inny jak DOMOWE POTWORY.

A zatem, moi Drodzy, poznajcie oto:

Gadułę Niepoprawną

 

Bałaganiarę Chaotyczną

Gburię Złośliwą i Chciwuska

 

Robolka Nadczynnościowego i Hiperpracza Brudawnika

 

Skarżypytę Pospolitego i Słowotoczka Niepohamowanego

 

Roballo Obrzydallo

 

Kamerusa Obskurusa

Narcyza Samolubka, Łubudubu, Olaboga, Profesora Zgubnika, Awanturellę, Łakomca Wielkiego, Oparzeńca, Chlupsa, Bezsennika Natrętnego, Głupolusa Nudnawego, Telemaniaka, Decyzellę Poranną, Leniwca Zaspanego, Słowotoczka Niepohamowanego, Szalbierczyka Podstępnego, Siostry Słodyczki, Gierkomaniaka Ekranowego, Modnisię Bezkrytyczną, Leniuchella, Jutrofutro, Narzekandra i wielu wielu innych. Stanislav Marijanović (autor książki) stworzył prawdziwą plejadę gwiazd…to znaczy tfu…potworów.

Śmiem podejrzewać, że niektóre z tych nazw wcale nie są dla Was obce. Ciekawa też jestem ile z tych potworów zamieszkuje Wasz dom? Wielu, prawda? Kryją się one w naszym domowym zaciszu i tylko czekają, żeby się tu rozpanoszyć, sprawiając przy tym, że nasze życie nie jest nudne.

Ta książka jest hitem odkąd tylko pojawiła się w naszym domu. Przyznaję się bez bicia, że sama uwielbiam ją czytać. Zresztą z kimkolwiek by się jej nie czytało (czy to z mamą, tatą siostrą, bratem, babcią, dziadkiem), zawsze będzie śmiesznie i wesoło. To za co najbardziej cenię „encyklopedię” to dowcip, ironia, poczucie humoru, dystans. No i koniecznie trzeba tu jeszcze wspomnieć o ilustracjach, które są przefantastyczne! A to dlatego, że autor książki (pochodzący z Chorwacji Stanislav Marijanović) jest również artystą zajmującym się rytownictwem, rzeźbą i ilustracją.

Oprócz walorów rozrywkowych i humorystycznych, książeczka stanowi świetny pretekst do rozmowy na temat emocji. Dzięki niej możemy z dzieckiem omówić pełną gamę uczuć, od złości, gniewu, chciwości, po zazdrość nawet.

Ale ostrzegam przed jednym: Wasze dziecko szybciutko powie Wam który potwór zawładnął którym domownikiem. Więc nic nie da się ukryć. Mnie nasz syn oczywiście od razu połączył z Gadułą Niepoprawną (choć nie było to dla mnie jakieś wielkie zaskoczenie), Słowotoczkiem Niepohamowanym i Siostrami Słodyczkami (phi! w ogóle nie rozumiem dlaczego, przecież ja nie lubię słodyczy 😉 A Tatunia został nazwany Telemaniakiem. Troszkę mniej chętnie natomiast synek opowiada o swoich relacjach z potworami 🙂 Chociaż coraz lepiej nam to idzie, bo śmiechu przy tym co nie miara. Można by znaleźć pewne podobieństwa Marcelka do Decyzelli Porannej, Telemaniaka, Kichoprychacza, Chciwuska, Gburii Złośliwej i … kilku innych potworów 😉

Z całego serca polecamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *